I co jeszcze? I PO CO?

Luty 9, 2009

Po dłuższej nieobecności, po kilku wizytach w umiejętnym Instytucie, po kilku wątpliwościach wracam z tematem, bo wiem, że warto. Nawet, jeśli zniechęca standardowa skórka bloga i zmienione nazwisko.

Powtórzę się na początku więc trochę, mówiąc, że chodzi mi o SŁOWO „konopie” , które opisuje wiele odmian i ekotypów roślin Cannabis Sativa. Dziś jednak kojarzy się (nie bez pomocy człowieka) z rośliną narkotyczną prawie wyłącznie. Tak niepoprawne traktowanie tych pożytecznych roślin odbija się echem w gospodarce.

Znane były  naszemu gatunkowi przez tysiące lat i służyły za strawę, lekarstwo, odzienie i schronienie do czasów, gdy ich funkcje przejęły włókna i substancje syntetyczne spełniające podobne role. Dziś świat nadal potrzebuje zaspokajać swoje potrzeby a alternatywą dla syntetycznych substancji mogły by zostać te naturalne, znane wcześniej i dłużej. Co z tego, skoro klient (ja i Ty) nie decyduje się na produkty konopne, ponieważ nie spełniają jego stworzonych przez modę, a więc innych ludzi i wcześniej, oczekiwań. Albo raczej z powodu ich niedostępności – dużo ludzi nadal kupuje nie przez internet.

Albo co gorsza, w ogóle nie wie nawet, że konopie są w stanie zaoferować bardzo dużo. Że trzeba się nimi tylko zainteresować i zainwestować.

Jako że łamiemy stereotypy, a Czesi posiadają znaczne doświadczenie w materii konopnej, może należy w końcu porozmawiać o nich. W autobusie, tramwaju, pociągu. W internecie. Aż trafi temat na polskich przedsiębiorców, którzy też zrozumieją, że to i zarobek dla nich byłby. Żeby tylko potrafili nie myśleć wyłącznie w ten sposób…

Stereotyp, którym charakteryzowane są konopie i występujące z nim skojarzenia, dalekie są od pierwotnych, użytkowych zastosowań tych roślin, o których w erze globalnego ocieplenia i kryzysu gospodarczego pragnę przypomnieć. Inna sprawa, że sam chciałbym móc kupić sobie różne towary wyprodukowane z nich w Polsce.

Wiedzę czerpię z ogólnodostępnych informacji z internetu, z wiedzy Jack’a Herer’a oraz z prawie osiemdziesięcioletnich doświadczeń naukowców z Instytutu Włókien Naturalnych w Poznaniu. Ty też się rozejrzyj i napisz coś, albo narysuj.

Zbyt mało się o tym pisze, choć to żadna nowość, że konopie to uniwersalne rośliny przemysłowe o mnogości zastosowań zbliżonej do pochodnych ropy naftowej, a nie tylko narkotyk, za posiadanie którego trzeba ścigać i degradować społecznie pokojowo do świata nastawionych ludzi nie krzywdzących nikogo, oprócz podatników… Ci powinni o konopiach pomyśleć.

Jako że konopie to nie tylko (nie zbyt popularne jeszcze, lecz bardzo wartościowe) rośliny energetyczne (18MJ/kg;  7-10 t/ha),  warto nadmieniać, że z całej ogromnej biomasy można wytwarzać bardzo wiele różnorakich produktów.

Jest DREWNIK- lub paździerz, 75% masy plonu, o zastosowaniu w energetyce już wcześniej pisałem.

Zdrewniałe, rozdrobnione części można również mieszać z żywicami i formować przez prasowanie płyty paździerzowe, które dalej mogą stanowić materiał konstrukcyjny, na przykład przy produkcji mebli, na które popyt raczej będzie trwał. Drewno jest coraz droższe i nie ekologiczne, nawet, jeśli jego producent zapewnia, że przy pozyskiwaniu sadzone były następne drzewa. Nie patrzmy na ich funkcje pochłaniania CO2 z powietrza tylko, pomyślmy, że stanowiły one kiedyś środowisko życia, dom, dla wielu gatunków zwierząt. No chyba, że stwierdzimy, że ze wszystkich żyjących na ziemi, my, ludzie, jesteśmy najważniejszymi istotami i nic nam do pozostałych… A jeśli już robić płyty, dlaczego by nie próbować jakichś nieforemnych kształtów? Może jakieś delikatne zbrojenie z włókien naturalnych i nieregularne powierzchnie? Materiał taki jest odporny na wilgoć i ogień, nie wymaga takiego zużycia energii przy produkcji jak płyty paździerzowe drewniane i nie trzeba się dużo zastanawiać, czy zyskał by zwolenników wśród nastawionej na ekologię części społeczeństwa.

Dla produkującego go rolnika, taki paździerz, mógłby w pewnej części stanowić opał dla domu oraz ściółkę dla jego zwierząt. Mógłby nim przykrywać małe krzaki na zimę. Przemysłowo bezużyteczne liście mogą zostać wartościową paszą dla zwierząt sprawiając uprawę konopi jeszcze bardziej opłacalną. A jeśli nie hoduje zwierząt ani nie potrzebuje tyle opału, to odciążyć mógłby znacznie zapotrzebowanie na węgiel, z którego to w przyszłości zmuszeni będziemy odchodzić i już powoli to robimy. Aktualnie na korzyść energetyki atomowej głównie, choć siły innych żywiołów też brane są pod uwagę. Chociaż słyszałem niedawno historię przedsiębiorcy, który zakupił 20 wiatraków. Po opodatkowaniu okazało by się, że energia nimi wytworzona była by dwa razy droższa od tradycyjnej i nikt by jej od niego nie kupił. No chyba, że ktoś pomyślał by sobie w ten sposób: hmm, gościu, fajnie żeś pomyślał, szkoda, że nikt z góry Ci nie poszedł na rękę. Słuchaj! mnie stać na przepłacanie za energię, będę ją od Ciebie kupował.    A tak wiatraki leżą i się kurzą. Ale nie dziwi, bo Polak jak myśli, to tylko o swojej korzyści, nawet cudzym, często niesprawiedliwie, kosztem. Ale nie dziwić się, gdy przez tyle lat różni ludzie robili w Polsce rozbiory, zabory i inne okupacje, dla szarego człowieka podstawą było przetrwać jak najwygodniej bez troski o innych i tego nauczył się najlepiej.

Konopie, nie wiedzieć dlaczego, mniej popularne jako odnawialne źródło energii pozostają i nic to, że przeprowadzane na nich badania sugerują, że powinno być inaczej…

Co z tego, że wykupimy prawa do emisji CO2, skoro i tak będziemy go emitować. Ile to milionów można by zaoszczędzić, wykorzystać inaczej i zarobić (wielowymiarowo) na odnawialnych źródłach energii tylko…

Kiedyś próbowano prezentować w Polsce (na przykład na terenie Politechniki Poznańskiej) możliwości wykorzystania konopi w budownictwie. Wystawiony był tam domek wykonany w znacznym stopniu z konopi. Brak polotu projektantów być może sprawił naturalne materiały budowlane nieatrakcyjnymi. Firma STEICO na przykład, oferuje maty izolacyjne wykonane z włókien konopnych. Bez krypto reklamy, ale są bardzo dobre, z tym, że na ogromnych billboardach w mieście to mineralne izolacje dominowały ostatnimi czasy – tak to jest, pieniądz rządzi światem.

Paździerz mieszany z cementem tworzy zaprawę o bardzo dużej trwałości, sześciokrotnie lżejszą od betonu. Techniki takie stosowali już podobno starożytni Egipcjanie oraz Merowingowie. Izolacja termiczna matami konopnymi jest tania, ekologiczna i sprawna. Dom można postawić i umeblować konopiami (teoretycznie) niższym kosztem niż tradycyjny. A to wcale nie jest kosmiczne rozwiązanie, lecz technologie znane od setek, jak nie tysięcy lat i nie doceniane dziś w stopniu odpowiednim. Nowoczesny design to jedno, są jeszcze materiały. Dlaczego by nie konopne?

Są też WŁÓKNA- około 25% biomasy, które spośród wszystkich naturalnych cechuje największa wytrzymałość. Ich obfitość przewyższa dwukrotnie te bawełniane i nie wymaga stosowania takiej ilości chemikaliów przy przerobie oraz uprawie. I są tanie, lub raczej: powinny być tanie, gdyby ich produkcja była popularniejsza, czyli gdyby był popyt.

Nowoczesne metody pozwalają na tkanie ich z domieszką bawełny i innych, również syntetycznych, delikatniejszych w dotyku włókien. Lecz jeśli nie myśleć o produkcji ubrań tylko, to nadają się świetnie do produkcji tkanin tapicerskich, toreb, butów, nawet skarpetek. Koce i płótna a nawet dywany i sieci mogą być tkane z włókien konopnych. Ta mnogość zastosowań sprawiła, że przed odkryciem i rozwinięciem technologii pochodnych ropy naftowej większość materiałów użytkowych tkana była z nich właśnie (żagle chociażby, liny, spodnie). Dziś dostępność szerokiej gamy surowców i tworzyw pozwoliła by na rozwinięcie zastosowań powlekanych włókien konopnych, różnorakich bio-kompozytów i oddychających, ekologicznych materiałów. A rozwój ten oswobodzony mógłby zostać dostępnością takich materiałów, a więc podażą, czyli najpierw popytem (patrz pierwszy akapit) .

A przecież włókno konopne to najbogatszy znany człowiekowi zasobnik celulozy najwyższej jakości stanowiącej 90% jego masy. Przy produkcji papieru pozwala to na dużo większą wydajność z hektara niż w przypadku drewna, nie wspominając już o braku konieczności stosowania tylu chemikaliów, co przy tradycyjnych metodach. Bo papiernictwo konopne upadło przecież ze względu na jego nie rentowność, gdy przy nowej (lata 30′ XX wieku) metodzie potrzebne były duże ilości różnych związków chemicznych, co pomagało, nawet bardzo,  ówczesnemu rozwojowi przetwórstwa ropy naftowej i przynosiło komuś ogromne dochody. Zwłaszcza, gdy całe zapotrzebowanie na papier dla kongresu Stanów Zjednoczonych zdecydowano się zaspokajać nową (atrakcyjniejszą dla rozwoju nowych dziedzin przemysłu) metodą. Papier konopny był więc tańszy, a przez to jego produkcja mniej dochodowa. Gdzieś w między czasie zapomniano, że jest on  jednak trwalszy i można go przetwarzać dwukrotnie częściej niż drzewny. Zużycie środków chemicznych przy wybielaniu i produkcji jest dużo mniejsza, sam papier nie żółknie i nie traci na jakości z upływem czasu. Nie występują tam nigdzie dioksyny, o których ostatnio było dość głośno a które stanowią ogromne zagrożenie dla środowiska, dla człowieka i których ogromne (sumarycznie) ilości powstają, gdy substratem jest drewno.

Myśląc o papierze, nie zapominajmy, że nie tylko taki do pisania (lub raczej drukowania i kserowania) zużywamy ( i pewnie długo jeszcze będziemy). Z celulozy konopnej można także z powodzeniem wytwarzać bibułę na filtry, papier na gazety, do pakowania, kartony i inne. A i ozdobne papiery czy tapety konopne mogły by kogoś zachwycić, gdyby zgrabnie zaprojektował je ktoś, kto w przeciwieństwie do mnie umie rysować.

Celuloza to także substrat dla pierwszych w dziejach ludzkości tworzyw sztucznych. Pomijając fakt, że straciły na znaczeniu przez nowocześniejsze polimery i patenty DuPont, ich produkcja dzisiaj, ze względu na rozwinięte już technologie była by na pewno wydajniejsza i sprawniejsza. Te pierwsze odmiany cechowały się słabą odpornością na wilgoć (10% chłonności) ale znalazłem polski nawet patent na zmniejszenie tego problemu dodatkiem oleju silikonowego. Nadal były by w pełni biodegradowalne oraz nie pochodziły ze złóż zmienionej czasem i temperaturom obumarłej niegdyś tkanki, czyli brzydko pisząc, ze zwłok prehistorycznych organizmów, lecz z naturalnych zasobów wpływających pozytywnie na każdy aspekt środowiska naturalnego (zawartość CO2, żyzność i oczyszczenie gleby – ekologia). Jeśli jesteś w stanie stwierdzić, która z rzeczy materialnych Tobie bliskich jest wykonana z plastiku, to możesz być prawie pewien, że można by to wykonać z plastiku roślinnego, który łatwo daje się barwić. Oczywiście bez przesady, ale warto jest mieć taką świadomość myśląc o przyszłości.

Z bogatej w celulozę biomasy można by również produkować bioetanol o wysokiej czystości, nie do celów spożywczych, który jako paliwo mógłby posłużyć, jak w eksperymentalnych modelach Forda , które z włókien konopnych wyprodukowane były w większości…  Motoryzacja dziś interesuje się włóknami naturalnymi jako wypełniaczami dla elementów wykończenia wnętrz

Uprawa konopi to także NASIONA. W zależności od zastosowanej technologi uprawy 0,3 – 1,2 tony z hektara.

30%  z masy stanowi wysoko gatunkowy olej, który można stosować s przemyśle spożywczym na mnóstwo sposobów. Jeśli ktoś kiedyś jadł go, to wie, że ma przyjemny, bardzo charakterystyczny, korzenno-orzechowy smak. Olej można też bardzo szeroko stosować w kosmetyce, do produkcji mydeł, szamponów, kremów i wielu innych. Oprócz zastosowań kosmetycznych właśnie, przez setki lat stosowany był w technicznych wyrobach, takich jak farby, lakiery, pokosty, nawilżacze, tusze drukarskie.

Skład tłuszczowy oleju konopnego jest bardzo korzystny i wpływa na obniżenie poziomu cholesterolu. Wysoka zawartość i stosunek kwasu linolowego omega 6 (55,6-59,5%) do omega 3 (16,2-24,3%) stanowi o najwyższej jego jakości (szczątkowe dane z wiarygodnej publikacji pracowników IWN)

Zmieszany z 15% metanolu stanowi tanie i ekologiczne biopaliwo, które przy spalaniu nie uwalnia do atmosfery tylu smolistych substancji co benzyna czy olej napędowy i wytworzony jest, jak z resztą cała roślina, z atomów węgla które zaabsorbowane zostały z powietrza.

Po łatwym wydobyciu oleju z nasion, pozostaje wysokobiałkowa otoczka stanowiąca nawet 30% masy nasion, tzw. śruta, która może zostać przerobiona na mączkę. 20% masy to cukry stanowiące również o wartości odżywczej nasion jako pokarmu, nie tylko dla zwierząt hodowlanych.

Spożywanie nasion konopi i wykorzystywanie ich w medycynie może być tak stare jak gatunek ludzki. Ostatnio zainteresowanie nimi wzrosło, z powodu zrozumienia zapotrzebowania na kwasy omega 6 i omega 3, podobnie jak potrzeby taniego źródła białka dla rozrastających się szybko populacji. Wiele krajów na świecie bardzo szeroko korzysta z dobrodziejstw tej rośliny, ponieważ jest tania i opłacalna pod każdym względem.

ODPADY PO PRODUKCYJNE. Nie występują przy hodowli i przerobie konopi. Każda jej część posiada cechy użytkowe i mnogość zastosowań.

Technologie zbioru i przerobu są już opracowane a polskie odmiany sprawdzają się. Brakuje tylko świadomości.

Więc PO CO pisać o konopiach?

Po TO, aby ta świadomość  ich użyteczności istniała, aby można  było decydować samodzielnie o jakości kupowanych czy raczej pożądanych dopiero towarów.

PO CO hodować i przetwarzać konopie?

PO TO, aby małym kosztem, przy dofinansowaniach unijnych rolnik mógł poprawić stan gleby równocześnie produkując dużo SUROWCA nie martwiąc się spadkiem wartości produkowanej żywności.

PO CO?

PO TO, aby surowiec ten mógł być przetwarzany przez przedsiębiorstwa (których dziś mało), które tym samym przyczyniłyby się do stanu atmosfery i kondycji planety.

PO CO?

PO TO, aby technologie przetwórstwa i sposoby wykorzystywania konopi mogły się rozwijać, wyobraźnia projektantów mogła być tanio realizowana a potrzeby zaspokajane również surowcami naturalnymi.

PO CO?

PO TO, aby przemysł mógł się rozwinąć i umocnić.

PO CO?

PO TO, że gdy z niezależnych nikomu z Nas przyczyn, wynikających ze światowej gospodarki procesów zachodzących na całym świecie, opierających się na pracy nie Twojego, drogi konsumencie, pieniądza, z których złożoności nie zdajemy sobie w pełni sprawy, wizja braku zagrożenia, a tylko spowolnienia, dla Naszej skromnej gospodarki (w tym wątłego dziś przemysłu) okaże się błędna (czego nie można (było?) na 100% przewidzieć), będziemy mieli własny, sprawny przemysł, który już raz pomagał w odbudowie Polski w czasach kryzysu (pisałem o tym wcześniej). Dziś brakuje w budżecie miliardów, a ja sugeruję drogę rozwoju (pro-dukt) o której TRZEBA ROZMAWIAĆ.

PO CO?

Po to, żeby rozumieć, że te pożyteczne rośliny są i potrafimy je wykorzystywać, lecz tego nie robimy. Jeśli znajdą się przedsiębiorcy i pieniądze będą inwestowane, ludzie zatrudniani, produkty produkowane a rolnicy zadowoleni, to będziesz wiedział, że miałeś w tym swój udział.

Nie bądź egoistą.

Miasto, to tylko rozbudowana betonem, stalą i szkłem osada ludzka. Niech nie ogranicza Twojego myślenia. Ludzie zawsze polegali, polegają i będą musieli polegać na plonach tej ZIEMI i uprawiających ją ludziach. Kontakt z naturą jest czymś NATURALNYM. Jej zasoby były tu zanim nauczyliśmy się je wykorzystywać. Chyba czas sobie o nich przypomnieć i przełamać sztuczny, stworzony przez zachłannego człowieka stereotyp. Zrozumieć, że jesteśmy tworem natury, który dostał od niej też surowce.

Chyba czas porozmawiać o konopiach

produktykonopne1

Ilustracja ta, którą zdobyłem w IWN pokazuje, jak jeszcze można rozumieć konopie. Udostępniona mi została za pozwoleniem i ku uciesze jej emerytowanego twórcy, profesora Józefa Waśko.

Zerknij, ile rzeczy produkuje się na świecie z konopi. Pomyśl, jakby powstanie takiej produkcji w Polsce wpłynęło na rolników, przedsiębiorców, środowisko, przemysł, na Ciebie i Twoje potomstwo.

oto zaledwie kilka odnośników do cieszących się coraz większą popularnością na zachodzie produktów konopnych:

http://www.jackherer.com/hemp%20things.htm

http://www.hanfhaus.de/

http://everything.hemp.com/

http://hempbasics.com/

http://naturalsgroup.com/kat_KONOPIE_39.htm

Jak widać na ostatniej stronie, produkty konopne, mało dziś popularne, mogą nie być drogie. Kiedyś były przecież roślinami dla ubogich. Wzornictwem mógłbyś się zająć ewentualnie. Tylko trzeba chcieć.

Najpierw jednak świadomość użyteczności tych roślin musi zostać poszerzona. Wybór materiału dostępnego klientowi powinien być szerszy o konopie. Najlepiej Polskie.

Czy okaże się, że do zrobienia czegokolwiek na łamach internetu potrzebne są grube pieniądze na kampanie i zaangażowanie domów medialnych i innych agencji na które mnie nie stać? Nawet, jeśli miałbym się ośmieszyć brakiem profesjonalizmu, to i tak spróbuję kogoś jeszcze przekonać do konopi. Nawet, jeśli nie potrafię ładnie bloga urządzić.

Bez doświadczenia, bez pieniędzy, z pomysłem takim i kilkoma innymi wierzę, że można coś jeszcze zmienić, coś naprawić… ale nie samemu, zwłaszcza bez pieniędzy i możliwości.

A ja chciałbym, aby ludzie zaczęli o stereotypach myśleć poważnie, bo w dzisiejszym, rozmazanym reklamami świecie, nie wiele zostało nam w głowach z tego, co wiedzieli nasi przodkowie. A stereotypy tworzymy czasem też sami…

A to w świecie stworzonym przez jednych, żyją potem inni, przeważnie ich potomkowie.

Reklamy

Pomysł się nie liczy. Ważne jest, co było przed nim.

Grudzień 12, 2008

Czyli o stereotypie ciąg dalszy. Tym razem na wyższym szczeblu.

11.XII.2008

Pomimo intensywnej dyskusji z Rosjaninem i Niemcem nie wpuszczono mnie na Konferencje Klimattyczną tak ot, z ulicy. Nie dziwię się w sumie. Ci goście pracowali w sekretariacie a ich zadaniem było przestrzeganie procedur.

Polecono mi skontaktować się z jakąś organizacją ekologiczną bądź inną uczestniczącą w konferencji i poprosić ich o przyznanie mi nominacji do wstępu na teren zgromadzenia. Mogłem też ewentualnie poczekać, aż ktoś będzie wychodził i przy tej okazji z nim porozmawiać. Nie przekonało mnie żadne z rozwiązań. Ale nie mając wiele do stracenia postanowiłem poczekać przy wyjściu. Zaczaić się…

Usiadłem sobie za szatniami, za zakrętem, przy bandzie, na prostej wiodącej wprost do wyjścia. Siedziałem tak już od kilknastu minut, gdy moich uszu dobiegła rozmowa w języku  polskim. Słów nie pamiętam a dwóch siwych mężczyzn, na pierwszy rzut oka wyglądało bardzo poważnie.

Panowie profesorowie Nowicki i Buzek. Zerwałem się więc z podłogi i pognałem za nimi z próbkami materiałów z konopi, które ze sobą noszę. Zapytałem, czy wiedzą, co to jest. Skorszy do rozmowy był pan Buzek, który wziął te próbki do ręki. Gdy powiedziałem, że to konopie i że one mogą narobić wiele korzyści w dzisiejszej Polsce. I nie, nie chciałem robić z tego narkotyku – musiałem zanegować sposób myślenia pana Buzka. Powiedziałem, że w zeszłym wieku, ta roślina pomogła w odbudowie Polski. A Pan Jerzy na to, że to była roślina dla ubogich..

No a dla kogo innego można by coś w tym kraju robić?

Ja rozumiem, że płaszcz od Pierre Cardin zobowiązuje do pewnej postawy, ale Ci bogaci, to spokojnie dadzą sobie radę w przyszłości, jakakolwiek by nie była.

Poproszono mnie o kontakt e-mailowy i nasza wspólna, stu metrowa rozmowa się zakończyła.

Nawet, jeśli powstaną w Polsce elektrownie jądrowe, to czy nie będzie już niczego innego, co można by w tym kraju zrobić związanego z energetyką? Przynajmniej dla tych biednych. I rolników, dla których bardzo opłacalnym było by produkować sobie ciepło samemu a resztą plonu wzmacniać krajowy przemysł włókienniczy, który choć z potencjałem, to bez szału dziś.

Lepiej chyba, żeby kraj się rozwijał, niż aby plonów nie opłacało się sprzedawać – europejskie rynki żywności są dla Naszego zagrożeniem. No, ale na świeże pomysły może będzie jeszcze kiedyś czas. Tylko czy będzie i kiedy…?

Dlaczego by nie pomyśleć o tym chwilę dłużej. Ja chętnie dołożę swoje przemyślenia. I pomysłami bym się podzielił, bo wiele ich mam, wartościowych. I nawet, jeśli ze mnie tylko magister chemii, bardzo szczupły i nie zbyt atrakcyjny, to czy należy mnie nie wysłuchać?

Albert Einstain powiedział kiedyś. Wyobraźnia ważniejsza jest od wiedzy.

Ja posiadam i wyobraźnię i wiedzę. Ale czy to ma znaczenie, skoro dominującym dla końcowej oceny rośliny przez społeczeństwo jest stereotyp?

Taka sobie ta ekspozycja… trąci leniem.

Grudzień 7, 2008

Przy okazji konferencji klimatycznej odbywa się w Poznaniu wystawa ekologicznych technologii. A ja pomarudzę i jak na Polaka przystało, powiem, że MOGŁO BY BYĆ LEPIEJ.

Zwiedziłem ją kilka razy,w różne dni o różnych porach. Tak, żeby przetrawić.

Powinienem znaleźć tu sposoby na pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych, produkty pochodzące z naziemnych (naturalnych, ekologicznych), przyjaznych środowisku substratów (nie z drzew), rozwiązania dla transportu pomagające ograniczyć emisję CO2 i zapotrzebowanie na pochodne ropy naftowej, oszczędne technologie codziennego użytku oraz łatwo przyswajalne informacje (jakiekolwiek), które uzmysłowiły by mi, że klimat ma poważne problemy.

Hasło, które wita gości to

Climate change – lets make climate for changes.

Czyli:     zmiana klimatu – klimat dla zmian.

Ale czy to wszystko coś zmieni? Czy powszechna wiedza na tematy agropokrewne ulegnie poprawie? Czy pozostaniemy w przeciętności i ogłupieniu przez wszech-otaczające stereotypy? Czy te technologie, faktycznie coś poprawią? Czy rozwiązania tutaj proponowane będą dominowały w przyszłości?

Bardzo możliwe.

Nie jestem jednak pewien, czy to, co zostało TU zaprezentowane wróży dobrze na przyszłość. Przeciętnemu uczestnikowi cywilizacji i jego stanowi zdrowia (sądząc po tym, co widzę na ulicy) przydało by się raczej coś bliższego naturze. W końcu po coś mamy nasze stawy i mięśnie.

Ale po kolei.

Albo nie. Sprawdźmy, czy lekki chaos ułatwi przekaz. Czy może okaże się, że jak to zwykle bywa, w dzisiejszym świecie, że z tego wszystkiego nie wiemy nic i dopiero robi się niewiedza. Bo to trzeba chcieć wiedzieć.

Przy wejściu od strony WTC stoi piękne drzewo, całe z lampek choinkowych,a drugie przy głównym wejściu. świecą tak całą dobę przez wszystkie dni wystawy. I konferencji. Zasilanie w 90%  stanowi energia węglowa.

Pierwszą ekspozycję, zaraz po wejściu stanowi konstrukcja DREWNIANA, w ramach której prezentowane są materiały izolacyjne. Wszystkie wykonane z ROPY NAFTOWEJ i noszące emblemat DU PONT . Firma ta miała największy wpływ na obecność, tak powszechną dziś na świecie, produktów z przerobu ropy naftowej, które wyparły EKOLOGICZNE WŁÓKNA NATURALNE z rynku. Ciekawe, że hasła, które są na tym stanowisku sugerują, że chemia jest dobra i że to ona pomoże nam chronić środowisko. Taaaa, a co będzie, gdy się chemia skończy? W sensie ropa?

Kawałek dalej, na lewo od wejścia piękna ekspozycja zdjęć zestawionych ze słowami piosenki Boba Dylana pod tytułem HARD RAIN (www.hardrainproject.com) urzeka trafnością. Niektóre zdjęcia są wręcz drastyczne i poruszają dogłębnie. A przechodzącą grupkę młodzieży (koło 16 lat) przyprawiają o pytanie: „Co to k…a jest?”. Na sugestię, że to trzeba od początku obejrzeć i przeczytać, młoda dama twierdzi: „EEE, i tak nie zrozumiem…”. Młodzieńcy jej nie wtórują i mimo wszystko rozpoczynają lekturę. Nie patrzyłem, czy ją dokończyli. Nie chciałem się zawieść.

Teraz, gdy siedzę i pisze ten tekst na czerwonej, skórzanej sofie w strefie Meeting Sector, dwie świergoczące panienki w wieku koło 15 lat, siedzące na sąsiedniej sofie, robią SOBIE nawzajem zdjęcia komórką chichocząc po każdym. Ciekawe, czy widziały na tych targach coś, co zachwyciło je bardziej, niż ich własne, uwiecznione wizerunki. Bo ich kolegów ekscytował tylko symulator jazdy samochodem…

Jedna z dziewcząt zdecydowanie zasługiwała na troskę. Druga trochę mniej, ale również. Była otyła. W tym wieku, bez przejęcia się jej stanem zdrowia, wróży to nadużywaniem służby zdrowia w przyszłości. Ale przynajmniej energii na ogrzanie domostwa nie będzie zużywała tyle, bo w końcu, co izolacja, to izolacja. Ale chyba nie o to chodzi. Tłuste jedzenie i to takie w dużych ilościach wymaga przecież zwiększonej hodowli rolnej. Nie wspominając już o wpływie na stan zdrowia konsumenta.

A co do wróżb…

To co można tu obejrzeć oznacza, że gatunek ludzki podąży w EWOLUCJI w kierunku BEZRUCHU.

Twierdzę tak, ponieważ nie znalazłem na targach żadnego przystępnego sposobu na samodzielną produkcję energii. Był w prawdzie parkiet taneczny, ale co, jeśli ktoś nie tańczy?

Gdyy pierwszego dnia (poniedziałek) poddałem go testowi, widziałem, jak zainstalowane na wysokości wzroku i pod sufitem diody zaczynają świecić gdy samemu podskakiwałem na tej macie. We czwartek już parkiet był jakby zużyty a diody ledwo błyskały nawet, gdy 4 osoby próbowały je uruchomić. Bardzo słaba sprawność, nikła użyteczność eksponatu – mnie ten parkiet nie przekonał, wręcz zniechęcił.

I to by było tyle, jeśli chodzi o samodzielną produkcję energii.

Ale co, jeśli KTOŚ, tak całkiem poważnie myśląc, chciałby samemu wygenerować choć część energii niezbędnej do oświetlenia sobie mieszkania wieczorem? Albo miałby aspiracje i warunki do produkcji całości?  Nie mówię tu o jednym, centralnie umieszczonym źródle światła, lecz o rozmieszczonych jakoś tak z polotem kilkudziesięciu punktach świetlnych.

Czy trudno było by wyprodukować taki moduł prądnicy na miejsce obciążników w popularnych zestawach do ćwiczeń typu atlas?

Zaprezentowane TU metody na oszczędzanie energii przy oświetlaniu pomieszczeń i ich efektywność bardzo zadowalają. Trzeba by tylko do tego tematu podejść z wyobraźnią i czasem… LED to warta większej uwagi technologia.

Wcześniej jednak, bo zaraz po wejściu do części wystawienniczej, otoczonej wizerunkami naszej planety, było stoisko promujące biomasę jako źródło energii. Wygodna brykieciarka, taka mała, zgrabna, pozwoliła by rolnikowi na produkcję 500 kg dziennie brykietów o wartości opałowej 16 MJ/kg. Niby porównywalnie do węgla, choć w dużych miastach to nigdy nie wiadomo, co to przywiozą. Grzać trzeba, a i oszczędzać przy tym by można – pieniądze i środowisko. Ale czy słoma pszeniczna to najlepszy materiał na takie brykiety? Czy znamy rośliny energetyczne, które przewyższają tę i inne pod względem użyteczności? Tej przemysłowej i gospodarczej?

Jak by nie było, to zawsze może być lepiej – tak myśli Polak.

Wniosek z wywiadu dla http://www.oneheartchannel.com , którego na mnie dokonano jest taki, że nie znamy. Pomimo tego, że tak popularna w Polsce wierzba energetyczna nie miała by szans w ogólnym porównaniu z włóknistą, oleistą i energetyczną rośliną, jaką są konopie, jej znajomość jest w Polsce znikoma ze względu na obciążający ją stereotyp. Pomimo tak istotnego (najistotniejszego) wpływu na dzieje człowieka na planecie Ziemia, te uniwersalne rośliny nadal nie są rozumiane w wielu miejscach świata. I choć pani reporter dała się przekonać, że to o konopiach właśnie powinniśmy myśleć dla ekologicznej przyszłości, to moja prośba o zrozumienie różnicy pomiędzy nimi a narkotyczną marihuaną CHYBA nie została uwieczniona na kończącej się właśnie taśmie… a może… to się okaże.

No ale czy w kraju tak silnej edukacji ktoś jeszcze myśli kreatywnie? Nie śmiem wątpić! Przykłady widać wszędzie. Każda forma sztuki to przejaw kreatywności. W Cywilizacji, sztuka często staje się częścią gospodarki. Nie rzadko bardzo istotną. Bo prawie każdej już muzie wolny rynek przystawił do głowy rewolwer.

Ah, był też cyfrowy aparat fotograficzny firmy SONY, który należy najpierw rozruszać (przejechać kilka razy po dywanie) by móc zrobić zdjęcie. Genialne! No ale japońskie.Tylko dlaczego nie jest jego działanie opisane na planszy? Przecież to świetny produkt. Dlaczego takich informacji udzielają dopiero podpytywani wystawcy z SONY?

I dlaczego kilka 100W ekranów święci się tam u nich przez całe dwa tygodnie?

Dalej były nie dziwiące już dziś systemy na pozyskiwanie energii z promieni słonecznych i siły wiatru. Było, nie ma o czym pisać. Wydajności i dostępność takich urządzeń się zwiększyły, ceny opadły. Ilość producentów wzrosła.

Transport. Dużo ładnych eksponatów lecz jeden szczególnie przykuwa uwagę młodzieży młodszej. symulator jazdy. bez komentarza

No i jeden wielki wstyd:

Rower elektryczny. Co za nonsens, żeby ładować rower przed wyjazdem z domu i przebywać nim potem nawet 30 km? Spodziewałem się raczej, że jakieś dynama nowej generacji zostaną zaprezentowane? Jakieś rowerowe ładowarki do telefonów albo netbooków. A tu, ŻENADA. To podczas ruchu należało by generować prąd a nie z prądu generować ruch!

Do tego mogły by się przydać stawy i mięśnie. No i zapasy materii, które można by tu spożytkować.

Trzeba tylko chwilkę nad tym pomyśleć. Ale, w dobie globalnej informatyzacji…

…Jest tyle ciekawych rzeczy, nad którymi należy się codziennie zastanawiać, że…

Może kilka wniosków.

Jest tak.
Musimy ograniczać emisję CO2 i podążać ku ekologicznym źródłom energii i materii.

Dlaczego by nie połączyć tego z poprawą sytuacji gospodarczej, zamiast jej osłabieniem (dzisiejsze znaczenie pakietu energetycznego UE)?

Jest pewien sposób, który znany był człowiekowi od ZAWSZE. Zaskoczeniem nie będzie już dla Ciebie pewnie, jeśli napiszę, że to chodzi o  roślinność. Ale nie taka zwykła, lecz ta najbardziej uniwersalne. Włókniste, oleiste, energetyczne. O porażającym  przyroście biomasy. Konopie. Zna je ktoś z takiej definicji? jeszcze nie?

No właśnie.

Ich problemem jest brak rozróżnienia KONOPI od marihuany. To dlatego rolnicy nie mogą uprawiać konopi jako głównej uprawy a końcowa produkcja w znacznej mierze jest eksportowana. Ponieważ w Polsce nie ma rynku konopnego. Nie ma go, ponieważ nie ma firm, które chciały by kontraktować na zakup włókien, produkować z nich przędzę a następnie tkać i szyć ubrania. Bądź, co równie opłacalne (dla środowiska), papier lub paździerze na cele energetyczne. Dzieje się tak też, ponieważ nie wiadomo, czy takie produkty by się sprzedawały – jak w innych, cywilizowanych częściach świata. Nie wiadomo tego, ponieważ nie ma w Polsce projektantów, którzy proponowali by wyroby z konopi. Nie ma ich, ponieważ nikt o konopi nie myśli jako o roślinie przemysłowej. Utrwalony stereotyp oddala Polskę, konsumentów, przedsiębiorców, społeczeństwo, naród od tej pożytecznej rośliny.

Czy jak już zacząłem od ubrań, to znaczy, że nic innego nie można z nich wytwarzać?

Wręcz przeciwnie! Całą masę rozmaitych produktów.

Włókna to 25% masy tej rośliny. Są jeszcze nasiona, z których należało by tłoczyć olej i kombinować, co by tu jeszcze można było z niego zrobić. Może jakieś „vegetable plastics”, żywice z dużym udziałem naturalnym? W erze rapid-prototypingu i silikonowych form była by to kwestia dni, aby wyprodukować takie prototypy i to po o wiele, wiele niższej cenie niż kiedykolwiek wcześniej.

Jest paździerz, czyli zdrewniałe części łodyg, z którego można wytwarzać płyty prasowane.

I czy tylko płyty? Jeśli formować by ten materiał w bardziej złożonych formach, to można by dać pole do popisu śmiałym projektantom. Przecież meble nie muszą być wytworzone z drewna…

A płyty prasowane mogą posiadać bardzo różne właściwości.

Taki paździerz , służąc jako biomasa, po brykietyzacji może dostarczyć więcej energii z kilograma niż jakakolwiek inna roślina energetyczna hodowana w Polsce. Przewyższa tradycyjny opał, węgiel, pod tym względem, że uwalniany przy spalaniu CO2 nie pochodzi spod powierzchni ziemi, lecz jest absorbowany z atmosfery. Czysta ekologia.

Więc dlaczego by nie?
Dlaczego by nie zrozumieć różnicy pomiędzy konopiami a marihuaną?

Dlaczego by nie wykorzystać konopi do produkcji włókien, oleju, papieru, plastiku, paliwa, żywności i lekarstw?

Czekam na jakąś rozsądną odpowiedź. Czy uczestnicy konferencji klimatycznej mogli by jej udzielić? Pomóż im, pytając razem ze mną.

Czy nasz rząd raczyłby pomyśleć, że to by było nie głupie rozwiązanie? I czy znalazł by poparcie w społeczeństwie? Musiał by je zapytać… Jakieś referendum może?

To pisałem ja, chemik, który zrozumiał, że paliwa kopalne należało by zacząć powoli zastępować innymi. Na przykład uprawnymi.

Zakończę słowami, którymi rozpocząłem swoją pracę magisterską.

„O jak dobrze nie wiedzieć, że świat to gumowa piłka, która już od dawna ma odkręcony wentyl.”

A jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości, to niech śmiało pyta. Ktoś musie w końcu odpowiedzieć !!

Tak więc odpowiedz !/? albo zapytaj

rozmawiaj

KONOPIE dla klimatu

ZRÓWNOWAŻONY rozwój

Grudzień 4, 2008

czyli czy robimy to, co mogli byśmy robić? i czy wiemy, co da się robić?

Fragment artykułu

Polska Izba Lnu i Konopi nr 6.

„Porównanie energetycznego wykorzystania biomasy konopi oraz wierzby energetycznej”

Jacek Kołodziej, Instytut Włókien Naturalnych w Poznaniu

Pierwszy fragment pochodzi ze środka tekstu, ponieważ leniwi mogli by do niego nie dotrzeć a jest bardzo ważny.

Rząd Polski opracował w 1999 roku program pod nazwą „Strategia zrównoważonego rozwoju Polski do 2025 roku”, w którym określił, że rozwój z poszanowaniem zasad ekologii musi być realizowany przez wszystkie sektory, przy pełnym, świadomym i aktywnym udziale całego społeczeństwa, ponad interesami poszczególnych podmiotów w imię dobra przyszłych pokoleń.

{czy społeczeństwo rozróżnia konopie od marihuany? czy też działa aktywnie, podbudowana stereotypem, na niekorzyść konopi? czy może chciało by inaczej? czy ma szanse dowiedzieć się czegoś bardziej obiektywnego na ich temat? czy ma chęć zrozumieć różnicę?}

{przedtem jednak jest wstęp, czyli przybliżenie zagadnienia energetyki}

Niekonwencjonalne wykorzystanie niektórych produktów pochodzenia rolniczego stwarza możliwości uzyskania alternatywnych źródeł energii. Jednym ze źródeł energii odtwarzalnej jest BIOMASA pozyskiwana z odpadów drzewnych, słomy, produkcji ROŚLINNEJ.

Biopaliwa są naturalnym węglem czyli węglem, który krąży w przyrodzie uczestnicząc w procesach życiowych. Używając tego węgla jako źródła ciepła ograniczymy emisję gazów cieplarnianych wyzwalanych przy spalaniu np. ropy naftowej, gazu czy węgla. Uprawy roślin energetycznych pochłaniają CO2, który jest uwalniany podczas spalania biomasy na energię oraz produkują tlen z wody w procesie fotosyntezy. Zapobiegając więc zwiększeniu się ilości CO2 i obniżeniu się ilości tlenu w atmosferze.

{to może nie odpowiedni dzień, aby o tym pisać, a może wręcz przeciwnie… ale trzeba stwierdzić jasno. paliwa kopalne, z uwagi na swoje właściwości i charakter świata, w którym dziś żyjemy, powinny zostać zastępowane innymi, odnawialnymi. o tym też traktuje Pakiet klimatyczny UE, o tym rozmawiają na Konferencji Klimatycznej i przekonują na towarzyszącej jej wystawie ekologicznych technologii – o której może napiszę jutro}

Zrównoważony rozwój.

Negatywnym skutkiem szybkiego rozwoju gospodarczego jest globalna ingerencja człowieka w środowisko naturalne powodująca jego powolną degradację. człowieka w środowisko naturalne powodująca jego powolną degradację. W związku z tym, że postęp technologiczny jest nieunikniony, najbogatsze państwa świata od kilkunastu lat zastanawiają się jak pogodzi dwie przeciwstawne sobie dziedziny, jakimi są rozwój gospodarczy i ochrona środowiska.

W wyniku nasilających się procesów erozji, zanieczyszczeń wody, powietrza, gleby itp. pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku opracowano systemową koncepcję ochrony środowiska i rozwoju społeczeństwa. Jest nią idea trwałego i zrównoważonego rozwoju społeczeństwa, którą zaproponowano i zdefiniowano po raz pierwszy w raporcie pt. „Nasza Wspólna przyszłość” przygotowanym dla ONZ w 1987 roku.

Pojęcie „rozwoju zrównoważonego” można definiować jako

  • rozwój, który nie zagraża środowisku naturalnemu, oraz pozwala przyszłym pokoleniom czerpać z zasobów ziemi tyle samo ile nam udaje się dzisiaj.

{albo więcej?}

  • zapewnienie zaopatrzenia następnego pokolenia w wystarczające zasoby. (m.in. kapitałowe { energetyczne?}) konieczne do utrzymania konsumpcji w przeliczeniu na jednego mieszkańca na najwyższym możliwym poziomie {ale jest pakiet i trzeba by konsumować energii mniej i/lub produkować ją ekologiczniej}

Narzędzia realizacji rozwoju zrównoważonego na szczeblu lokalnym uzyskały samorządy, dotyczy to strategii rozwoju, planowania zagospodarowania przestrzennego, wydawania decyzji lokalizacyjnych oraz pozwoleń na korzystanie z zasobów środowiska i wprowadzenie w nim zmian. Uzyskały one także prawo do tworzenia własnych funduszy ekologicznych, które obok budżetów samorządowych i dotacji będą stanowiły podstawy finansowania lokalnego rozwoju zrównoważonego.

{czy taki samorząd ma swoje zdanie na temat konopi jako rośliny energetycznej, czy też poddaje się stereotypowi? czy może prawu. pytam, ponieważ w dalszej części tego artykułu zostały zestawione ze sobą pod względami praktycznymi i ekonomicznymi, dwie rośliny energetyczne. artykuł w całości zamieszczę tu za jakiś czas. Ale zapytam tak:

a na samym końcu okazuje się, że wyniki w pozyskiwaniu energii z biomasy pod względem dochodowości dla inwestującego w linię brykietującą słomę, dla obu roślin są bardzo zbliżone. dla konopi zysk to 656 000 PLN/rok a dla wierzby energetycznej to 647 000 PLN/rok przy pewnych założeniach oczywiście. dlaczego konopie nie są roślinami energetycznymi w świetle Polskiego prawa !/? dlaczego by o tym nie porozmawiać !/?

konopie dla klimatu? DLACZEGO BY NIE !/?

Listopad 28, 2008

z czego wyprodukowany jest twój świat?

a czy wyobrażasz sobie, jak to było przed erą ropy?

a jak to będzie w XXII wieku?

czy będziemy WTEDY jeszcze konsumować?

odpowiedz lub też zapytaj

każde słowo ma wpływ na Twoje wnuczęta.